Wyszłam z domu zabierając ze sobą torebkę i skierowałam się w stronę Tamizy. Kiedy byłam mała, moja mama często zabierała mnie tam . Kupowała mi słodycze i siadałyśmy na betonowym brzegu rzeki. Łzy napłynęły mi do oczu. Skręciłam w małą uliczkę i zatrzymałam się żeby ochłonąć. &Usłyszałam jakiś szmer. Odwróciłam się i zobaczyłam wysoką kobietę. Podeszła w moją stronę.
- Pójdziesz ze mną - wyszeptała.
- O co pani chodzi - spytałam przestraszona.
W pewnym momencie ktoś przyłożył mi szmatkę do ust i po chwili straciłam przytomność.